Czym jest Drift wood ?
Mała pracownią, którą nazywam statkiem, a ja jestem na niej kapitanem albo buntownikiem z
wyboru bo wszystko co się tam dzieje zależy ode mnie i nikt ze zewnątrz ani wewnątrz nie ma na
mnie wpływu co daje mi pełny spokój w działaniu i zaangażowaniu w to co robię.
Zawsze lubiłem pracować z drewnem, zawsze mnie ono fascynowało. Po godzinach, w niewielkim
warsztacie po Dziadku, tworzyłem różne rzeczy – dla relaksu i odskoczni od dnia codziennego.
Poznawałem jego zapach, fakturę, gęstość i jak się zachowuje podczas obróbki. Każdy kawałek
drewna miał w sobie coś wyjątkowego. Każdy kawałek był inny. Uczyłem się go i uczę nadal, a ono
wciąż mnie zaskakuje.
Pierwszy stolik, pierwszy mebel, pierwsza deska. Coraz bardziej czułem, że właśnie te chwile dają mi
prawdziwą satysfakcje i spokój, więc może połączę to z pracą… Poszedłem za głosem serca. To była
jedna z moich najtrudniejszych decyzji w moim życiu.
Dzisiaj wszystko jest w moich rękach od pomysłu, przez projekt, aż po gotowy produkt.
Mam wpływ na każdy detal, każdą linie i każde wykończenie.
Nie ma tu pośpiechu i masowej produkcji jest za to dbałość o każdy detal.
Nazwa Driftwood nie jest przypadkowa – to symbol podróży. Podróży, którą odbywam ja sam i każdy
kawałek drewna, który przechodzi przez moje ręce w mojej małej pracowni. Dzisiaj ja jestem sterem i
okrętem tego statku. Kapitanem na pokładzie Drfit wood. To mój statek, moje morze i moja podróż, a
jej efektami chcę dzielić się z innymi.
Mała pracownią, którą nazywam statkiem, a ja jestem na niej kapitanem albo buntownikiem z
wyboru bo wszystko co się tam dzieje zależy ode mnie i nikt ze zewnątrz ani wewnątrz nie ma na
mnie wpływu co daje mi pełny spokój w działaniu i zaangażowaniu w to co robię.
Zawsze lubiłem pracować z drewnem, zawsze mnie ono fascynowało. Po godzinach, w niewielkim
warsztacie po Dziadku, tworzyłem różne rzeczy – dla relaksu i odskoczni od dnia codziennego.
Poznawałem jego zapach, fakturę, gęstość i jak się zachowuje podczas obróbki. Każdy kawałek
drewna miał w sobie coś wyjątkowego. Każdy kawałek był inny. Uczyłem się go i uczę nadal, a ono
wciąż mnie zaskakuje.
Pierwszy stolik, pierwszy mebel, pierwsza deska. Coraz bardziej czułem, że właśnie te chwile dają mi
prawdziwą satysfakcje i spokój, więc może połączę to z pracą… Poszedłem za głosem serca. To była
jedna z moich najtrudniejszych decyzji w moim życiu.
Dzisiaj wszystko jest w moich rękach od pomysłu, przez projekt, aż po gotowy produkt.
Mam wpływ na każdy detal, każdą linie i każde wykończenie.
Nie ma tu pośpiechu i masowej produkcji jest za to dbałość o każdy detal.
Nazwa Driftwood nie jest przypadkowa – to symbol podróży. Podróży, którą odbywam ja sam i każdy
kawałek drewna, który przechodzi przez moje ręce w mojej małej pracowni. Dzisiaj ja jestem sterem i
okrętem tego statku. Kapitanem na pokładzie Drfit wood. To mój statek, moje morze i moja podróż, a
jej efektami chcę dzielić się z innymi.